08.02.2016

Legend (2015)

poniedziałek, lutego 08, 2016 Posted by Mz. Hyde , , , 7 comments
Oparta na faktach opowieść o narodzinach i upadku gangsterskiego imperium braci bliźniaków Rona i Reggie’go Kray, którzy w barwnych latach 60-tych terroryzowali Londyn. W walce o miejsce na szczycie byli zawsze bezlitośni i nierozłączni, ich brutalność przeszła do legendy. Jednak gdy pojawiły się wielkie pieniądze, władza i kobiety, ich drogi zaczęły się rozchodzić. Pojawiły się odmienne pomysły na prowadzenie "biznesu", a w konsekwencji konflikty, na które tylko czekali ich wrogowie.



I come here for a PROPER shootout! A SHOOTOUT IS A SHOOTOUT... like a Western!

Tom Hardy, Londyńczyk z krwi i kości, kolejny raz bierze na siebie wyzwanie aktorskie. Mając 38 lat już ma na swoim koncie kilka bardzo ciekawych kreacji. Biorąc pod uwagę tylko zeszły rok wystąpił aż w trzech poważnych produkcjach. Mam tu na myśli "Mad Maxa", "Zjawę", gdzie zagrał u boku Leonarda DiCaprio i prezentowany w tej recenzji film "Legend". To był na prawdę udany rok dla pana Hardy'ego.

Brian Helgeland zabiera nas w podróż po Londynie lat 60 XX wieku, gdzie królują bracia Kray. Bezlitośnie terroryzują miasto, zawsze we dwóch. Nierozłączni bliźniacy dobrze wiedzą jak rozkręcić przynoszący zyski interes, jak, niekoniecznie dobrowolnie, zjednać sobie wartościowych ludzi. Wszyscy wiedzą czym zajmują się Roland i Reggy jednak przez dłuższy czas udawało im się uniknąć kary za swoje czyny. Pozowali do zdjęć, rozdawali autografy. Tworzyli elitę ówczesnego, wschodniego Londynu. Byli zgraną parą, do czasu gdy różnice w poglądach zaczęły się coraz bardziej uwydatniać. W grę weszły uczucia. Film "Legend" oparty jest na książce "The Proffesion of Violence" autorstwa Johna Pearsona, który zdążył poznać słynnych braci Kray na tyle dobrze, aby uwiecznić ich portrety na papierze. Teraz reżyser tworzy opowieść o braterskiej, rodzinnej solidarności. 



Reggie próbuje ułożyć sobie życie z kobietą, prowadzić dochodowy biznes bez używania siły, podczas gdy nieobliczalny i psychopatyczny Ronnie, chory na schizofrenie, chce za wszelką cenę stać się najbardziej wpływowym gangsterem w Wielkiej Brytanii. Przez te różnice między braćmi dochodzi to wielu, przepełnionych klasycznym, brytyjskim humorem, sytuacji. 
Obie role głównych bohaterów są grane przez Toma Hardy'ego. Ten brawurowy występ zmusza widza do dokładnego przypatrywania się. Jestem przekonana, że kinowy laik, byłby w stanie powiedzieć, że w rolę wcielają się prawdziwi bracia bliźniacy, a nie jedna osoba, a to wszystko za sprawą dobrej charakteryzacji i aktorskiego talentu. Jeśli nawet sama historia może nie przypaść komuś do gustu, to Tom Hardy nadrobi swoją charyzmą. Film należy do niego. To jaką relacje stworzył między granymi przez siebie postaciami, sama w sobie, jest godna Oskara. 
Za narracje całości odpowiada Frances Shea (Emily Browning), przyszła żona jednego z braci. Nadaje ona nieco subiektywnego charakteru opowieści. Zaślepiona miłością gloryfikuje Reggie'go i jego czyny, ma nadzieję na sprowadzenie go na dobrą drogę, podczas gdy Ronnie stawiany jest w gorszym świetle, co w rzeczywistości mogło wyglądać zupełnie inaczej. 


"Legend", tak na prawdę, nie wnosi nic nowego do kategorii film gangsterski. Wydaje się być kalką ze wszystkich innych starszych produkcji z tego gatunku. Dobrze usystematyzowana wiedza na temat kina akcji też może być ciekawa. Dostajemy wszystko to co lubimy najbardziej w pigułce. Prawdziwa gratka dla fanów akcji, zabawnych sytuacji, brutalności i bezbłędnie przerysowani bohaterów. Po za tym dostajemy także pewną dawkę miłości i moralności, co trochę odstaje od surowości, jaka powinna wypływać z tego rodzaju produkcji. Dla jednych jest to wada, jednak ja uważam, że wrażliwa strona braci Kray doskonale kontrastuje z opinią na ich temat. Natomiast największą wadą jest na pewno brak konkretnej fabuły, "Legend" to zlepek różnych fragmentów z biografii słynnych braci, bez sprecyzowanego wątku głównego. Może jest nim miłość do Francis, a może relacja braci, czy ich dążenie do kariery?
Wizualnie film jest bardzo przyjemny. Klimatyczny Londyn lat 60 XX wieku, nie tylko hipnotyzuje lecz też fascynuje widzów. Niebezpieczny i jednocześnie kuszący. Doskonale odwzorowany. 

Mimo, ze film nie jest bez wad, a historia może zanudzać lub wydawać się niespójna. Warto obejrzeć ten film na przykład ze względu na brawurową rolę Toma Hardy'ego, który powie serca wszystkich miłośników kina gangsterskiego. Do tego "Legend" zachęci Was do bliższego zapoznania się z biografią braci Kray, a już na pewno do dalszego odkrywania tajemnic XX wiecznego Londynu.

Ocena: 8/10



7 komentarzy:

  1. Właśnie dzisiaj zastanawiałam się czy obejrzeć ten film ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapisuję sobie na liście "do obejrzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudno znaleźć film bez wad, ale tym się z chęcią zainteresuję. Dawno nie oglądałam nic o charakterze gangsterskim. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że Tom Hardy jest ostatnio dosłownie wszędzie... :D Przyznaję bez bicia, że nie przepadam za gangsterskimi klimatami, ogólnie rzadko oglądam tego typu filmy. Ale Twoja recenzja jest jedną z wielu pozytywnych opinii, z jakimi miałam do czynienia w związku z "Legend". A ponieważ wychodzę z założenia, że nie warto się zamykać na żaden gatunek, bez względu na to, czy to książka, film czy spektakl teatralny, być może obejrzę, chociażby dla wyrobienia własnej opinii :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To nie moje klimaty. Ale mojemu mężowi mogłaby się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wpisy, zapraszam do siebie, tyle ze ja prowadze owce, zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba będzie koniecznie zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń